Zastanówmy się: z czym kojarzy nam się nauka? Zapewne większość odpowiedziałaby, że z obowiązkiem, przymusem, nudą... I tak właśnie do tejże nauki będą podchodzić nasze dzieci, jeśli ich do niej nie przekonamy. A naprawdę warto!
Na początek zaobserwujmy w jakich warunkach nasza pociecha chętnie się czegoś uczy (nawet nieświadomie). Może być to banalny przykład czytania książeczek, układania puzzli... Takie codzienne czynności mogą pomóc przy wyborze odpowiedniej ścieżki edukacyjnej.
Nauka nie może być powiem przymusem, nie może się dziecku źle kojarzyć. Ważne, by pociecha zgłębiała tajniki wiedzy z uśmiechem na twarzy, a rodzice z radością obserwowali jej rozwój.
Po pierwsze stwórzmy dziecku domowy warsztat pracy. Bardzo dużo zależy od tego, w jakich warunkach dziecko się uczy. Jego pokój powinien znajdować się w tzw. słonecznej części domu. Dziecku potrzebne jest światło (zwłaszcza to słoneczne), gdyż dzięki temu jest bardziej szczęśliwe, co w efekcie powoduje, że mózg pracuje na "szybszych obrotach".
Pokój dziecka powinien być pomalowany na przykład na kolor zielony, niebieski. Ważne, by był to ulubiony kolor dziecka. Wystrzegajmy się kolorów zimnych: bieli, błękitu, a także czerwieni i czerni. Czerwony może rozpraszać dziecko, a czarny na pewno je przytłoczy. Dlatego nawet jeśli dziecko będzie chciało mieć pokój wymalowany na czarno, spróbujmy mu to wyperswadować. Możemy użyć prostego argumentu: "Kochanie, czarny kolor niedługo przestanie ci się podobać, zdecyduj się na jakiś inny".
Zadbajmy także o dogodne ustawienie biurka. Najlepiej, by stało ono na przeciwko okna, w miejscu najbardziej nasłonecznionym.
Nie kupujmy dziecku 20 różnych kolorowych flamastrów czy długopisów. Ono tego wszystkiego nie potrzebuje! Pogubi się w kolorach, będzie się skupiało tylko na tym, jakiego mazaka teraz użyć. A przecież nie jest ważne, czy zeszyt będzie kolorowy, liczy się tylko to, co dziecko zapamięta.
Zachęćmy pociechę do czytania książek. Nie tylko lektur szkolnych, ale choćby takich pozycji, jak: Ania z Zielonego Wzgórza, Kwiat kalafiora,Harry Potter. Kupmy lub wypożyczmy z biblioteki książki, które kiedyś czytaliśmy, i które kojarzą nam się z dzieciństwem. Czytajmy je razem z dzieckiem - na zmianę: raz mama/tata, a raz dziecko. Nigdy nie dopuśćmy do tego, by czytać dziecku wszystkie lektury samodzielnie, należy je przecież zachęcić do tego, by samo nauczyło się czytać i pokochało książki.
Na początku odrabiajmy prace domowe razem z dzieckiem, lecz z czasem pokażmy mu, że musi nauczyć się samodzielności, i że o pomoc może zwracać się tylko wtedy, gdy naprawdę będzie to koniecznie. Wieczorem przejrzyjmy zeszyty pociechy, sprawdźmy, czy nie ma żadnych zaległości, czy wszystkie prace domowe są odrobione.
Dużą uwagę przywiążmy do matematyki, która nie bez podstaw nazywana jest królową nauk. Pokażmy dziecku, że matematyka nie jest trudna, że wszystko można zrozumieć i nauczyć się. Kupmy dziecku liczydła - niech doskonali umiejętność liczenia.
Bawmy się nauką. Pokażmy, że nauka języków jest łatwa i przyjemna. Pytajmy dziecko, jak w języku angielskim nazywa się garnek, łyżka, widelec. Nasz maluch szybko zapamięta podstawowe słówka.
Możemy także zainwestować w gazetki np. anglojęzyczne przeznaczone dla dzieci, książki, płyty.
Pokażmy dziecku, że nauka jest ważna!