Z dziećmi bez stresu
Codzienny stres często, zamiast nas dopingować i wyzwalać siły niezbędne do pokonywania trudności, osłabia i pozbawia energii. Zagubieni w setkach recept na "wychowanie bez porażek" szukamy prostych odpowiedzi. Tymczasem - czy nam się to podoba, czy nie - łatwych odpowiedzi nie ma. Każde dziecko jest inne i niepowtarzalne. Szukać rady na grymaszącego malca to tak, jak szukać rady na niezadowoloną żonę. Powodów do niezadowolenia może być mnóstwo. Jeśli dziecko jest małe, może się zdarzyć, że przyczyny marudzenia nie poznacie nigdy, co nie znaczy, że nie będziecie umieli malca ukoić. Nikt lepiej nie zna dziecka i go nie rozumie niż wy sami.

Nie ma idealnych rozwiązań wychowawczych sprawdzonych teorii, wybitnych specjalistów od rozwiązywania problemów z dziećmi. Nie ma jednego idealnego modelu rodzica. Być matką, być ojcem można na tysiąc sposób. I każdy z tych sposobów może sprawić, że dziecko będzie pogodnym i zadowolonym z życia człowiekiem. Teorie wyrzućcie do kosza. Starajcie się być wierni sobie, empatyczni, wrażliwi, komunikatywni. Nie traktujcie dziecka jak swoja własność. Reszta zrobi się sama. A oto kilka reguł, które pomogą wam radzić sobie ze stresem na co dzień.

1. Zaufaj swojemu instynktowi.

Sama natura wyposażyła nas w umiejętność zajmowania się malutkimi dziećmi. Uwierz w to. Gdyby było inaczej, rodzaj ludzki dawno by wyginął. Wiesz, jak zajmować się swoim maleństwem, jak je tulić i karmić. Nie potrzebujesz do tego specjalistycznych urządzeń, tabelek z pomiarami, podręczników akademickich. Pamiętaj, że większość problemów rozwiązuje się sama, a pozostałe rozwiązujemy znakomicie, jeśli tylko przez chwilę skontaktujemy się z własnym zdrowym rozsądkiem.

A że każdy z nas popełnia błędy? To także część naturalnego porządku rzeczy. W ten sposób nabieramy doświadczenia. Na szczęście dzieci są bardzo odporne.

2. Nie przejmuj się za bardzo tym, co mówią ludzie.

A w każdym razie nie ufaj temu bezgranicznie. Oni mówią o swoim doświadczeniu, o swoich dzieciach, swoich przemyśleniach. Ty masz prawo do własnych pomysłów. Nikt (ani teściowa, ani ciocia, ani pani w sklepie) nie może wiedzieć lepiej od ciebie, co jest potrzebne twojemu dziecku. Twoją siłą jest intuicja i instynktowna więź z dzieckiem. Nie wiedzieć czemu ludzie - nawet zupełnie postronni - uważają, że mają prawo wypowiadać się w sprawie wychowywania nie swoich dzieci.

3. Nie czytaj zbyt wielu poradników dla rodziców.

Czytanie sprawi, że nagle zdasz sobie sprawę z tysiąca problemów i niebezpieczeństw, o jakich byś nawet nie śniła. Wyczytasz, że są na świecie 42 rodzaje niemowlęcej wysypki, że kaszel może być zwiastunem czegoś przerażającego, że psychika maleństwa jest delikatną matrycą, na którą wdrukowują się kolejne traumy dzieciństwa... Nadmierna lektura zwiększy twój niepokój i niepewność.

Czytaj tylko to, co wprawia cię w dobry nastrój i upewnia, że to, co robisz, jest OK. (Mam nadzieję, że nasz miesięcznik zwycięży w tym teście). Autorzy poradników lubią dzielić włos na czworo - opisują na przykład dokładnie prawidłowy stolec dziecka, w który potem młode matki niepotrzebnie się z lękiem wpatrują. Pamiętaj, nie ma wzorca niemowlęcego stolca, tak jak nie ma wzorca idealnej matki. Jeśli dziecku będzie dokuczać dyskomfort - z pewnością w sposób zdecydowany samo ci to w jakiś sposób przekaże!

4. Zaakceptuj to, że niezależnie od twoich usilnych starań dziecko będzie czasem niezadowolone.

Frustracja jest częścią naszego życia i nic na to nie poradzimy. Potrzeby dziecka są zaspokojone tylko w jednym przypadku - kiedy nosisz je w swoim brzuchu pod sercem. Każda inna sytuacja musi się wiązać choćby z chwilowym dyskomfortem i nie ma tu niczyjej winy. Z pewnością nie chcesz, żeby twoje dziecko płakało, i robisz wszystko, żeby je ukoić, ale czasami nie znajdujesz żadnej rady. Wychodzisz z siebie, a malec rozpacza. Trudno. Daj go mężowi, a sama odpocznij. Dziecko musi się jakoś pozbyć nadmiaru napięcia i dlatego płacze. Z czasem nauczy się innych, mniej obciążających otoczenie form odreagowywania.

5. Staraj się wysypiać.

To jedna z najtrudniejszych stron rodzicielstwa - nie możemy się wyspać tak, jak byśmy chcieli. A im człowiek mniej wyspany, tym bardziej podatny na zmęczenie i irytację. Wyspać można się pod warunkiem, że nasze dziecko już zasnęło.

Postaraj się wprowadzić jasne zasady dotyczące zasypiania. Nie biegnij na każde zawołanie do łóżeczka małej (ale też nie zostawiaj jej płaczącej!). Spróbuj ją nakłonić do nauki samodzielnego zasypiania. Bez pojenia, noszenia, kołysania, śpiewania. Jeśli nauczy się samo zasypiać w swoim łóżeczku, jest nadzieja, że w wieku pół roku zacznie przesypiać całe noce. I to jest szansa na to, że i ty będziesz miała taką możliwość. Zobaczysz, że świat rodzicielskich obowiązków od razu stanie się przyjemniejszy...

6. Nie przesadzaj z atrakcjami.

Małe dziecko potrzebuje dużo spokoju. Wystarczy mu jedzenie, spanie i przytulanie. Więcej nie trzeba. Spokojna rutyna, ograniczenie wizyt gości, nawet rezygnacja ze spacerów może okazać się zbawiennym - wnoszącym w wasze życie spokój - rozwiązaniem. To nie czas na drogie zabawki, piszczałki, piosenki z kasety i tłumy wielbicieli. Niemowlęta to asceci. Im mniej mają bodźców, tym lepiej.

7. Interweniuj wtedy, kiedy to konieczne.

Reklamy koncernów farmaceutycznych bombardują nas informacjami na temat setek zbawiennych kropelek dla niemowląt. Jedne redukują gazy, inne pomagają zasnąć. Inne jeszcze trzeba wkraplać do oczka, a inne do noska. Jeśli to tylko możliwe, unikaj zbędnych medykamentów. Zaufaj temu, że natura wyposażyła twoje dziecko w silne mechanizmy obronne.

8. Reaguj natychmiast

Filozofia ufania naturze znakomicie sprawdza się w 99 proc. sytuacji. Musimy jednak natychmiast interweniować, gdy niemowlę:

- ma gorączkę;

- przez 24 godziny ma biegunkę lub wymiotuje;

- nagle robi się blade lub sine.

Dodana przez psychobilly (0) Dodaj poradę
Nowości dla kobiet w ciąży i dzieci