Uśmiechaj się :)
Pamiętam pierwsze chwile z moją Małą. Szpital, marne warunki, problemy z nawałem pokarmu, bolące miejsce po szyciu.. Cieszyłam się, że Córeczka zdrowa, ale nie dawałam rady psychicznie. Mała była niespokojna. Chyba jako jedyna na oddziale potrafiła płakać pół nocy. Spałam po godzinę na dobę. Byłam wykończona i co raz częściej zastanawiałam się, jak ja sobie dam radę. W domu Maja uspokoiła się. Myślę, że przez to, a raczej dzięki temu, że "na swoim" i ja się wyciszyłam. Uświadomiłam sobie jak ogromny wpływ na dziecko ma mój nastrój. Na to trzeba czasu, bo pierwsze trzy miesiące to mniej macierzyńskich uniesień, a ogrom fizycznej pracy. Po prostu. Potem to się wszystko normuje, a widząc, nawet o 3ciej w nocy, maleństwo odpowiadające uśmiechem na Twój uśmiech - bezcenne ;)

Dodana przez ojwanda (0) Dodaj poradę
Nowości dla kobiet w ciąży i dzieci