Jak ciężko czasem jest przekonać dziecko, że nie ma się czego bać. Jak walczymy z jego lękami. Też starałam się zawsze eliminować obawy, tłumaczyć i byłam dumna z każdej pokonanej "bestii". Jednak napotkałam jedną przeszkodę, którą okazały się psy, których panicznie boi się mój syn. Próbowałam go oswajać z małymi, cichymi pieskami- nie dało rezultatów. Tłumaczyłam, pokazywałam, że nic się nie dzieje jak bawię się z pieskiem. Nic nie docierało. Na widok psa krzyczał. Zaakceptowałam jego strach przed psami. Mówię, że rozumiem, że się boi, jak widzi psa wie, że może wskoczyć mi na ręce. Mówię mu, że każdy ma prawo do tego, żeby mieć obawy, że nie trzeba tego ukrywać. Mimo, że mój syn jest jeszcze mały, wydaje mi się, że dużo rozumie. Zauważyłam nawet, że teraz jest trochę śmielszy. Macha rączką do pieska jak oczywiście siedzi na rękach. Może to niewiele, ale ... zaczyna się sam stopniowo z tym oswajać. Dziecko czasem same świetnie wyczuwa kiedy ma ochotę na następny krok do poznania tego, co je przeraża. Warto poczekać.
Dodana przez
izbicka (0)
Dodaj poradę