Urlop macierzyński czy tacierzyński?
Brzmią równoznacznie, ale takie nie są. W chwili obecnej urlop macierzyński może wziąć każda młoda mama (pracująca na umowę o pracę), a urlop tacierzyński w pełnym wymiarze jedynie nieliczni ojcowie spełniający konkretne warunki. Wszyscy pozostali mają za to prawo „przejąć" od mamy dziecka ostatnie tygodnie jej urlopu. Niestety, w Polsce z tego przywileju korzysta zaledwie 1% tatusiów...
Od stycznia 2009 roku zmieniła się ustawa regulująca długość urlopów macierzyńskich. Na szczęście - na naszą korzyść. Obecnie młoda mama jednego dziecka otrzymuje 20 tygodni w 100% płatnego urlopu macierzyńskiego. Jeśli urodzi bliźnięta, otrzyma 31 tygodni urlopu, przy trojaczkach długość urlopu wzrasta do 33 tygodni, czworaczki gwarantują 35 tygodni, a pięcioraczki (lub więcej) - 37 tygodni urlopu macierzyńskiego. W przeciwieństwie do poprzednio obowiązującej ustawy, obecnie po drugim i kolejnych porodach czas trwania urlopów pozostaje taki sam. Rodzice adopcyjni również mają prawo do urlopu tej samej długości, co rodzice biologiczni, choć sam urlop nosi wówczas nazwę „urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego", a w jego trakcie nie otrzymują oni wynagrodzenia tylko zasiłek macierzyński.

Urlop macierzyński przysługuje kobiecie nie tylko ze względu na opiekę nad dzieckiem, ale także na nią samą. To czas na regenerację organizmu po ciąży, dojście do siebie po trudnym porodzie czy cesarskim cięciu, a także zorganizowanie sobie życia z nowym członkiem rodziny. Oddanie całego urlopu macierzyńskiego ojcu dziecka mijałoby się z celem, choć oczywiście zdarzają się kobiety, które niemal tuż po porodzie gotowe są do powrotu pracy. Póki co jednak prawo nie przewiduje pełnowymiarowego urlopu tacierzyńskiego. Jest on możliwy tylko wówczas, gdy młody tata zostanie wdowcem (np. w wyniku komplikacji porodowych, ale także np. wypadku czy choroby swojej żony) lub mama z innych przyczyn nie może się zajmować noworodkiem. Otrzymanie takiego urlopu nie jest jednak łatwe, gdyż pracodawcy nie są do nich przyzwyczajeni. Wiele zależy od ich dobrej woli.

Istnieje jednak sposób, by pozwolić tatusiom intensywniej uczestniczyć w opiece nad maluszkiem. Młoda mama po wykorzystaniu 14 tygodni swojego urlopu macierzyńskiego może „odstąpić" pozostałe 6 tygodni (lub mniej, zależnie od okoliczności) ojcu dziecka. Tata nie traci swojego wynagrodzenia - przysługuje mu zasiłek w wysokości 100% jego pensji, zaś po zakończeniu urlopu ma prawo wrócić na zajmowane uprzednio stanowisko. A co zyskuje? Bardzo dużo! Zaczyna wreszcie w pełni uczestniczyć w życiu swojego dziecka, przestaje być tatą z doskoku. Uczy się nie tylko karmić i przewijać, ale też lepiej rozumieć maluszka. Nie ma też chyba wątpliwości, że dla dziecka bliski kontakt z obojgiem rodziców jest bardzo ważny. Skąd więc ponura statystyka? W Polsce z urlopu tacierzyńskiego korzysta tylko jeden na stu tatusiów. Czy to strach przed utratą pracy, strach przed noworodkiem czy wstyd powodują, że młodzi ojcowie rezygnują z tak cennego przywileju? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Być może wielu z nich po prostu nie wie, że przysługuje im takie prawo. A wkrótce ma być jeszcze lepiej. Posłowie pracują nad ustawą umożliwiającą ojcom skorzystanie z 2 tygodni płatnego urlopu wychowawczego przez cały pierwszy rok życia dziecka, niezależnie od urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego jego matki. Ustawa ma obowiązywać od 2012 roku. To dobry pomysł, gdyż rodzina będzie miała całe 2 tygodnie na wspólne spędzanie czasu. Czy jednak urlop taki faktycznie będzie pożytkowany na opiekę nad dzieckiem? Czy część „sprytnych" tatusiów nie potraktuje go jako urlopu wypoczynkowego, podczas gdy opiekę nad dzieckiem w pełni sprawować będzie wyłącznie jego mama? Zapewne w wielu przypadkach tak właśnie się stanie. Warto się nad tym zastanowić, zanim ustawa wejdzie w życie.

Abstrahując jednak od planów naszych polityków, warto zaznaczyć, że każdy tata powinien rozważyć skorzystanie z przysługujących mu obecnie praw. I zastanowić się, czy praca naprawdę jest aż tak ważna, by nie dało się z niej na kilka tygodni zrezygnować, w zamian otrzymując tak wiele? W dzisiejszych czasach mężczyzna zajmujący się dzieckiem to już nie dziwoląg, tylko coś oczywistego. Już nawet nie wypada nie umieć przewinąć czy nakarmić własnego dziecka, a przejęcie nad nim na jakiś czas opieki to nie powód do wstydu, tylko wręcz przeciwnie - do dumy. A już niedługo stanie się czymś tak zwyczajnym, jak w Europie Zachodniej, gdzie z przywileju długotrwałej opieki nad niemowlakiem korzysta nawet połowa tatusiów.

Dodana przez editwil (557) Dodaj poradę
Nowości dla kobiet w ciąży i dzieci