Mamy połowę lipca, a więc od mojego ostatniego wpsiu minęło prawie 3 tyg. Stan oczekiwania na naszą córcię trwa... Każdego dnia budzę się z myślą i nadzieją, że to może być TEN dzień. Zasypiam również z nadzieją, że być może to TA noc. I tak z dnia na dzień, a córci wciąż z nami nie ma. Zaczęłam tez mysleć, że nie bedzie spontanicznej akcji typu "Kochanie, odeszły mi wody!" - jak to bywa w filmach, a właśnie tak to sobie wyobrażałam... Pewnie skończy się na indukcji porodu, czego trochę się boję. Nienawidzę igieł, strzykawek, zastrzyków, itp. Zresztą, kto lubi szpitale i to wszystko, co się nimi kojarzy? - na pewno nie ja... Jutro się okaże co dalej - mam wizytę u lekarza i bardzo na nią czekam.
15-07-2009 08:48:49
0 komentarzy