Od wczoraj nie ma problemu z zostaniem w szkole,co prawda rano upiera się że nie chce iść do szkoły ale że ja jej nie odpuszczam wreszcie się poddaje. Co prawda rano jeszcze zajeżdzamy do sklepu po picie i rogalika lub coś innego. Ale na razie jej na to pozwalam,tyle że nie za długo ale aż się pogodzi z tym że do szkoły chodzić musi .
Mam nadzieję,że za kilka dni już przywyknie i nie będziemy przechodzić batali o pójście do szkoły. Póki co to i tak sukces że obywa się z rana bez płaczu

21-09-2011 18:30:10 0 komentarzy
Oczywiście problem z wyjściem do szkoły. Sama wstała tzn.obudziła się ale nie chciała iść do szkoły znów schowała się i sporo czasu upłynęło zanim wyruszyłyśmy.
Julka powiedziała,że nie jest Julką ale Rózią więc powiedziałam że jedziemy na policję ją odmienić i zgodziła się , a po drodze przypomniała że przecież nie do szkoły ale na policję miałyśmy jechać.
nie chciała zejść z roweru namawiałam ją 15 minut, wreszcie zeszła ale w szatni nie chciała powiesić rzeczy, wreszcie powiesiła i ruszyłyśmy na górę,a ona po jakimś czasie na dół...wreszcie zaprowadziłam ją do sali ja weszłam z jej plecakiem a ona uciekłą na schody. Pani pedagog ją wołała i nic nie dało poszła do sali naszej i po Julkę przyszła jej pani. Nie udało jej się namówić Julki bo chciała się przytulać do mnie więc na ręce ją wzięłam i zaniosłam do sali. I znów uwiesiła się na mnie ,panie ją namawiały żeby półkę swoją pokazała ,a także wychowawczyni pokazała jakie zadanie będą robić i na nic się to wszystko zdało bo ona powiedziała że to głupie te wszystkie zadania. Wreszcie Pani pedagog wzięła ją i mnie odepchnęła w kierunku drzwi zasłaniając sobą mnie i odciągnęła ją w kierunku szafeczek. Więc wyszłam , widać było że łezki trochę jej lecą ale nie tak jak zwykle.
A odbierałam ją o 14.30 i zadowolona była,na podwieczorek zaszłyśmy zjadła kanapeczkę A wcześniej zanim ją odebrałam widziałam się w sklepie z Julki panią i ta powiedziała że od razu jej przeszło po moim wyjściu i już było ok wszystko
Ciekawe co będzie jutro

19-09-2011 16:40:20 2 komentarze
Julka dziś wstała o 6 rano,kiedy jej tatuś szykował się do pracy i rozmawiała z nim i włączyła bajkę,obudziła mnie żebym jej podała bułkę grahamkę - nauczyła się jeść taką bo w szkole jej smakowała wczoraj na podwieczorku Później obudziła mnie żebym jej picie dała.
Niezbyt chętna była iść do szkoły,powiedziała że najpierw idzie do piaskownicy zamek zrobić ,więc pozwoliłam ale kazałam jej się ubrać i się sama ubrała i wyszła.Za chwilę wróciła i już chciała jechać do szkoły. Na miejscu pytała czy z nią zostanę,powiedziałam więc że zostanę ale ona mnie nie będzie widziała,tak jak wczoraj ja ją widziałam a ona mnie nie, bo muszę się kryć żeby mnie nie wygonili ze szkoły. Więc pewna że ja będę ciągle w szkole zadowolona poszła na dywanik do dzieci ,a ja posiedziałam jakieś 5 -10 min żebym była gdyby wyszła sprawdzić i wróciłam do domu
Pojechałam po nią na 13 jak zawsze ucieszona była,ale mówiła że płakała na obiedzie bo ktoś jej nogą krzesło trzymał że ona nie mogła wstać,a kiedy zawołała Panią to ta osoba nogę zabrała.
Okazało sie że najprostsze sposoby są najlepsze,obyło się bez jednej nawet łezki

16-09-2011 14:59:53 0 komentarzy
Jak zwykle poranne trudności,budzi się bez problemu ale iść do szkoły nie chce,uciekła do pokoju Pawła. Wreszcie jakoś się udało ją namówić,ale narzekała że Pani jej nie oceniła zadania w książce,a ona się starała każdy dostał kwiatuszka a ona nie.Więc nie chce chodzić do szkoły jak nikt nie daje jej nagrody. I kwiatuszki stemplami Pani dzieciom robiła a jej nie....
Poszłam do Pani więc wyjaśnić sprawę,powiedziała że dziś oceni jej zadanie i dostanie kwiatuszka.Ale oczywiście od razu jej nie narysowała,a ona stoi obok mnie i płacze. Nie chciała wypuścić mnie z sali ale nie ryczała tylko łzy jej leciały i poprosiła żebym siedziała na korytarzu.Zgodziłam się że do śniadania posiedzę,ale nie pójdę z nią bo Pani krzyczy że przeze mnie nie trzyma się grupy. Więc powiedziałam że zostanę a jak zejdzie na dół na śniadanie to odprowadzi mnie na dwór .Musiała chociaż mnie odprowadzić na korytarz na ławkę i poszła,wreszcie wróciła pocałowała i zadowolona poszła do sali.Kazałam jej nie wychodzić bo Pani mnie wypędzi jak mnie zobaczy i nie wychodziła
Gdy zbliżała się pora śniadania zeszłam wcześniej na dół i ukryłam się za wystawą no takimi tablicami ,żeby mnie nie zauważyła.a jednocześnie żebym ją widziała czy nie płacze kiedy zorientuje się że mnie nie ma. I patrzę a ona z dziewczynką za rękę idzie grzecznie więc wybiegłam ze szkoły pędem ,luknęłam tylko na stołówkę widziałam że je jajecznicę i w nogi żeby mnie nie zobaczyła przez okno bo akurat twarzą do okna siedziała.
O 13 poszłam ją odebrać a jej nie było gdyż Pani logopeda wzięła ją i 15 minut musiałam poczekać na Julkę. Zadowolona zbiegła po schodach chwaliła się że w zeszycie przyklejała coś i ćwiczyła literkę SZ u Pani logopedy.
I cieszyła się że ze stempelków ma kwiatuszka na rączce,a także oceniła jej pracę Pani. Po drodze wstąpiłyśmy na podwieczorek - kanapkę tak zaczęła jeść wreszcie
A w sklepie byłyśmy i kupiła sobie batonika,tic taki i loda więc póki co z torbami mnie nie puściła

15-09-2011 16:41:58 1 komentarz
Zawiozłam Julcię ,po wielu prośbach z rana (na prawdę ciężko ją namówić na pójście do szkoły). Po przekroczeniu drzwi sali już płacz że się boi i nie chce zostać tu. Sporo czasu minęło ,prosiłam ją próbowałam przekupić,że jak będzie grzeczna to wracając ze szkoły zajdziemy do sklepu i coś sobie kupi. A ona na to że chce drugą syrenkę Barbie , ale że ma lalek już mnóstwo obiecalam że kupimy Pet Shop'a . Ok pani podeszła żeby ją odciągnąć a ona krzyczy że jeszcze chce mi coś powiedzieć więc mówię no to mów - a ona - ja chcę do domu do babci,do Wikusi . A ja mówię że już wychodzę ,a Wiki zaraz też do szkoły przyjdzie to ją odwiedzi. To na odchodne kazała żebym jej gumę kupiła i przywiozła do szkoły powiedziałam - dobra . I odeszła z panią za rękę .
Oczywiście gumy nie przywiozłam bałabym się jej dać w szkole żeby się nie zadusiła .
O 14.30 kończyła lekcje,więc ją odebrałam i jak zwykle zadowolona była. Kupiłam jej gumy i naklejki pokazałam od razu więc się ucieszyła. I wracając zaszłyśmy po te Pet Shopy wybrała sobie i prze szczęśliwa była

15-09-2011 10:56:23 3 komentarze
Dziś Problem znów z wyjściem do szkoły,ileż ja ją prosiłam...
I poruszyła temat że wczoraj ją zostawiłam na stołówce,ale uciełam go by nie pogarszać sytuacji.
Zawiozła Julcię Edzia.Kiedy wróciła powiedziała że w dobrym humorze była po drodze i później idąc na górę też,ale do sali wejść nie chciała,prosiła by została z nią .Płakała mówiąc - dziunia ja cię lubię ,dziunia naprawdę lubię cię....tak prosiła żeby ją zabrała,albo chociaż została na korytarzu z nią. Także i Edzia z ciężkim sercem wepchnęła ją do sali,Pani przytrzymała i zamknęły drzwi. Podobno i Edyta była o krok od płaczu ,ledwie łzy powstrzymała bo szkoda jej było Julki,co innego gdyby całą drogę jęczała i niegrzeczna była to wtedy nie byłoby litości , a co innego teraz kiedy grzeczna była i tak gorąco ją prosiła. Ale co robić,choć serce się kraja to przecież ona musi zostać......
Lekcje skończyła o 14 bo miała angielski. Poszłyśmy z Edytą i Mają po Julcię. Zadowolona była

13-09-2011 22:25:38 2 komentarze
Zaprowadziłam Julkę,oczywiście wstała bez humoru, w szatni nie chciała powiesić worka.Musiałam prosić ją z pięć razy,ale wreszcie to zrobiła. Potem nie chciała wejść .Pani kazała wejść z nią do sali.Wlazła na mnie i nie puściła mnie.
Śniadanie było wcześniej bo przyjechała Pani policjantka, więc odprowadziłam Julkę ale ona nie chciała wejść ,potem jak weszłam z nią to nie chciała siąść z dziećmi i Pani kazała liczyć mi do trzech,jeśli nie siądzie ja wychodzę. A Julka beztrosko jadła swoją kanapkę na stojąco,ja doliczyłam ona nie siadła.Więc Pani przytrzymała ją mówiąc że ja słowa dotrzymałam ona nie usiadła więc mama wychodzi. I przytrzymała ją a ja wyszłam,obejrzałam się a Julcia wypluwała bułkę bo strasznie płakała a resztę kanapki rzuciła na podłogę.
Jak ja się bardzo bałam że się będzie dusić,nie wiedziałam co robić,bo wiedziałam że wejść nie mogę zobaczyć co z nią. Na szczęście z pomieszczenia obok wyszła pani pedagog więc prosiłam by do niej zajrzała bo boję sie żeby się nie dusiła z nerwów i płaczu.Pani ta weszła i potem wyszła na dwór do mnie i powiedziała że Julka płacze ale nie tak bardzo już. I kazała mi iść pod oknami żeby mnie córcia nie zobaczyła,ale że ja rower miałam więc tylko na schodach wyjściowych się schowałam i przeczekałam żeby wyszli ze stołówki i dopiero pojechałam do domu.
A kiedy przyjechałam po nią o 14.30 bo miała dodatkową religię to zadowolona już była.A o porannym incydencie nie wspomniała nawet,tylko opowiadała co robiła na świetlicy kiedy czekała na religię godzinę. Zadowolona była

13-09-2011 22:18:30 0 komentarzy
A dziś budzę Julkę a ona oświadcza że nie dziś nie idzie do szkoły,nie pomogły żadne prośby ani groźby nic. No i została w domu.
Ja odwiozłam Wikę i przy okazji wzięłam podwieczorek Julki. A mama pojechała z Kamilem na prześwietlenie palca i w odwiedziny do babci do szpitala.
A jak siostrę szłam odprowadzić to Julka też chciała i była szarpanina i płacz eh..
A w szkole natknęłam się na jej panią i pytała co z Julką- powiedziałam prawdę ,no bo co miałam oszukać ją? A Jula mogła by w poniedziałek powiedzieć jak było na prawdę i po co mi problemy. A po za tym stwierdziłam że ona i tak wie jaka jest Julka więc nic ją nie zaszokuje. Zrozumie. W tym tygodniu pozwoliłam jej zostać bo to dopiero początek więc nic nie straci ,ale aż się boję co będzie w przyszłym tygodniu. Jak sobie poradzę jeśli się uprze ? nie ma mowy bym jej ustąpiła ale.....

09-09-2011 19:18:02 0 komentarzy
I znów na 8 ruszyłyśmy do szkoły,chętnie wstała na szczęście Ale nie chciała mnie puścić po raz pierwszy przykleiła się do mnie ale nie płakała,nawet pani pedagog nic nie wskórała i piesek policjant a raczej żandarm też nie. A Julkę coś napadło bo wcale jej przykro nie było tylko sobie żarty robiła wtuliła się we mnie i śmiała się...Więc pani pedagog zaleciła żebym weszła z nią na jakiś czas do sali i obojętne co będzie robiła czy pójdzie do dzieci czy przesiedzi u mnie na kolanach.Miała za jakiś czas zajrzeć do nas,ale o 9 śniadanie więc nie przyszła. Musiałam zejść razem z nimi na dół,z początku nie chciała iść z koleżankami tylko ze mną w parze,ale koleżanka ją prosiła tak ładnie że poszła z nią,a ja za nimi. Patrzyłam jak je. Czekałam bo umówiłyśmy się że po śniadaniu odprowadzi mnie na schody na zewnątrz i ja jadę opłacić jej rachunek żeby zdążyli przysłać jej rolki na jutro,bo jeśli będzie przedłużać to pieniądze nie zdążą dotrzeć na czas więc na weekend nie będzie miała. Schowałam się bo obserwowałyśmy razem z woźną że grzeczna jest więc zapomni o mnie.Ale jednak zauważyła mnie przytuliła pocałowała i powiedziałam jej że idę opłacić rachunek a ona na to -mogłaś iść teraz...ale zdecydowała że ja pójdę a ona idzie do tej dziewczynki która na nią czekała i chętnie poszła na górę.
Odwiozłam Wiktorię na 12.45 i poszłam na górę by poczekać na Julkę ale zauważyła mnie ta wspomniana już tu koleżanka i powiedziała Julce że mnie widziała,więc Julka wybiegła z klasy zapłakana. Poszłam do pani po drodze pani pedagog powiedziała że było dobrze już a Julki pani powiedziała że już jakieś 15 minut płacze bo tęskni jej się. I Julka twierdzi że cały ten czas stała pod drzwiami i płakała ale całe szczęście nie uciekała już więc trzymajmy kciuki by to była oznaka poprawy
Ps. zadowolona była i powiedziała że jadła zupkę ogórkową i mięsko - udko z ryżem i kalafiorka więc może zacznie wreszcie jeść w szkole

08-09-2011 17:07:01 2 komentarze
Dziś Julkę odwiozła Edzia bo myślała że obędzie się bez nerwów niepotrzebnych. Owszem Julcia jak zawsze z uśmiechem weszła do szkoły,grzecznie została. Ale jak poszłam po nią o 13 Panie powiedziały że znów uciekła ledwo przy bramie ją dogoniła.Podobno zjadła śniadanie,a humor straciła bo pani prosiła by dzieci w kółeczku stanęły i śpiewały sto lat chłopczykowi a Jula nie chciała i położyła głowę na kolana,wtedy koledzy podnosili ją i prosili by wstała a ona wybiegła z sali.Podobno okropnie płakała jak ją pani złapała i pobiła ją po rękach omal nie pogryzła....
A potem jej przeszło ponoć i zjadła nawet zupkę całą i kopytka. Gdy ją odbierałam zajrzałam do sali a ona grzecznie się bawiła śpiewali i pokazywali coś. Miała jeszcze zostać godzinę na świetlicy bo o 14 religia ale zabrałam ją bo dla niej to i tak już dużo. Na początku będę ją zabierać wcześniej.
Pani pedagog dziś z nią rozmawiała i dała jej misia policjanta by ją pilnował i cieszyła się podobno na plac zabaw go zabrała i była grzeczna. A gdy wychodziliśmy z sali przypomniało jej się że miała go pożyczyć i jutro o 8 oddać,wróciła się do sali i powiedziała - jeszcze misio . A pani jej wzięła go i powiedziała że misio wraca do pani Ani,a Jula biedna szkoda mi jej było bo myślała że tamta jej go da skoro pedagog jej obiecała i wyciągnęła rączki wyczekując kiedy go dostanie,a pani wychowawczyni pomachała uchem misia i zabrała go ...ale miała minkę biedna..przykro jej było. A ja nie wiedziałam że miała go pożyczyć i wzięłam ją za ręce by opuściła bo myślałam że ona zrozumiała że na zawsze go do domu może wziąć , dopiero na schodach powiedziała że pani jej go pozwoliła pożyczyć.Gdybym wcześniej wiedziała że o to chodzi to poszłabym do tej Pani pedagog . Taka była zawiedziona...Jutro wybieram się do tej Pani pedagog na rozmowę powiem jej że Julce było bardzo przykro...

07-09-2011 22:15:09 1 komentarz
No cóż za wcześnie się cieszyłam i wyszło na to że jednak siedzieć z Julką w szkole to nie jest zbyt dobry pomysł....
Zawiozłam ją jak zwykle na 8 poszła sama do szatni i odprowadziłam ją do klasy,siadłam na korytarzu i machała mi tylko, raz przybiegła się przytulić i z powrotem pobiegła,dopóki drzwi otwarte były to mi machała. Potem na 9 szli na śniadanie,poszli umyć łapki i wtedy przylgnęła do mnie na amen już,za torbę mnie trzymała i nie dała się oderwać. Musiałam zejść na dół z nią ale nie dała się namówić na wejście na stołówkę niestety ,wyszła na dwór i siadła na rower bo do domu już chciała. Nie dała się przekonać i tak tylko chodziła raz do szkoły weszła i pod drzwiami zjadła swoją kanapkę i nie chciała wejść do dzieci jeść,za chwilę uciekła z powrotem na dwór. Próbowałam nawet na siłę wcisnąć ją do klasy i nic z tego coś ją napadło i położyła się na podłogę przed klasą.Uparta okropnie. zadzwoniłam aż po mamę by przyjechała i pomogła mi siłą ją zaciągnąć do sali bo już miałam dość tego. Pani powiedziała mi że mogę siedzieć na korytarzu ale że zbyt ingeruję i wtedy ona odłącza się od grupy i żebym trzymała się na uboczu ,ale co ja takiego zrobiłam?? siedziałam tylko na korytarzu a to że do mnie przylgnęła to co miałam zrobić?? zdenerwowała mnie ta młoda siksa i tyle...
Przyjechała mojej mamy siostra - Edyta bo była w pobliżu,ale wtedy Julka już sama poszła do szkoły. Po prostu wariat jej minął i bez słowa zeszła z roweru i poszła , a ja zaraz za nią ale pani szatniarka widziała ją więc powiedziała mi że poszła na górę i poszła nawet sprawdzić czy dotarła do klasy. Ja rozwyłam się okropnie z tej bezsilności szlochałam jak nigdy dotąd słowa nie mogłam wydusić z siebie. Siedziałyśmy więc tak we dwie bym się uspokoiła.Chwilę później Jula wyszła do nas na dwór - (jak Pani mogła jej na to pozwolić??!!! )i dała mi kartkę z namalowanymi serduszkami ,a że ja siedziałam cała zapłakana i czerwona to ta moja ciotka powiedziała Julce że ja jestem chora i muszę iść przez nią do lekarza ,więc ona musi zostać w szkole i pomachała i poszła.Widać było że jej głupio i przykro było. Ta moja ciocia poszła za nią do klasy i spytała czy obiecuje że będzie już grzeczna odpowiedziała że tak będzie ,poczym jak ta odeszła już spory kawałek Julka powiedziała - ale ja nigdy nie dotrzymuję obietnic .Łobuziara jedna . Edyta stwierdziła że pani nawet nie zauważyła że ona weszła a dzieci robią co chcą,chodzą po korytarzu i ogólnie że nie panuje nad nimi....heh ..
Pojechałyśmy do domu,potem pojechałam po Julkę na 13 i nie miała zajęć dodatkowych więc ją zabrałam z panią nie rozmawiałam na szczęście bo bym ją rozerwała chyba.. ale pani szatniarka i sprzątaczka powiedziały że była grzeczna.Ale Julka mówi że nic nie jadła niestety...
No cóż jutro już zostaje sama dość moich nerwów i wylanych łez ,pewnie będzie grzeczniejsza mam nadzieję i może będzie już jadła z dziećmi chociażby ten obiad .Bo szkoda kasy 110 zł zapłaciłam za śniadanie,obiad i podwieczorek,którego nie jada bo za późno jest bo o 15 więc Julka już w domu,ale dziś wzięłam jej go na wynos drożdzówka i morelki więc mogli mi wydać wcześniej.Ale reszty żal ...może jutro będzie lepiej...oby...

06-09-2011 22:49:48 1 komentarz
A dziś odwiozłam Julkę na 8 - odbyłam rozmowę z jej Panią o piątkowych wydarzeniach i przyjechałam do domu zjadłam śniadanie i pojechałam na 9 zobaczyć co z nią bo obiecałam jej że będę siedzieć na korytarzu w szkole
Zobaczyła mnie i mamę bo ta załatwić miała sprawę w szkole więc też przyjechała , jak jadła śniadanie pomachała trochę zjadła i ucieszona powiedziała że grzeczna dziś była - chyba myślała że już do domu jedziemy , wyszła na zewnątrz siadła mi na rower i powiedziałam jej że jeszcze musi się pouczyć,zjeść obiad i dopiero ją zabiorę, ale obiecałam że posiedzę pod klasą. A ona zeszła z roweru mówiąc że tylko porozmawiać z mamusią chciała.Poopowiadała co robili i bez problemu poszła z dziećmi do sali,a ja siadłam i tak posiedziałam na korytarzu - a że wyszła Pani to porozmawiałam z nią powiedziała że jest ok dziś ,potem na dworzu posiedziałam i poszłam zobaczyć co na górze się dzieje . Widziałam że dzieci z kubeczkami chodzą więc domyśliłam się że malują farbami więc pomyślałam że Julka zadowolona A że do obiadu zostało 35 min wybierali się na plac zabaw , więc zeszłam drugimi schodami żeby mnie nie widziała chciałam z boku obserwować jej zachowanie poszłam na podwórko, a za chwilę akurat i oni wychodzili tymi samymi drzwiami , ale Julka zajęta w parach więc z początku mnie nie widziała ,potem zauważyła i pomachała zadowolona ,powiedziałam tylko idź z dziećmi i pomachałam i poszła szczęśliwa
Widziałam z daleka że dobrze się bawi ,potem weszłam do szkoły i patrzyłam niezauważona - a stała na wyciągnięcie ręki dosłownie połączyli się w pary i poszli do szatni,potem do łazienki umyć rączki i zeszli na obiad . Przy okazji Pani zawieruszyła się dwójka maluchów i odnalazła ich na dworzu jeszcze ...
Zupę zjadła w sposób taki - maczała chlebek w zupie i jadła,potem drugie danie kasza i gulasz plus sałatka meksykańska , podczas jedzenia mnie zauważyła i przyleciała powiedzieć że jadła zupkę,przytuliła się i pobiegła jeść dalej skończyła przyszła do mnie,wyszła na dwór bodaj na schody na chwilę wyjrzeć - myślałam że będzie problem ale wytłumaczyłam że jeszcze na chwilę pójdą z Panią do klasy i zaraz idziemy do domu to kazała mi iść na ławkę na dwór tam gdzie mnie widziała i chętnie poszła w parach na górę.
Kiedy wybiła 13 poszłam na górę a Julka akurat wychodziła z łazienki,kazałam jej spytać Panią czy już skończyli to kazała mi czekać pod drzwiami. Ale weszłam i ja spytać czy mają dodatkowe zajęcia - angielski lub religię - Pani powiedziała że mieli mieć religię ale Pani coś wypadło i musiała wyjść i całe szczęście bo to znaczyło że zabieram Julę do domu
Więc okazuje się że dobrze zrobiłam że byłam w szkole bo Julcia cieszyła się że mnie widziała ,opowiadała że widziała mnie jak szła na plac zabaw , cieszyła sie że nie jest sama że może przyjść przytulić się i było jej fajnie Chętnie chce iść jutro jest ciekawa co będą robić

05-09-2011 20:55:19 2 komentarze
Poszłyśmy na 8 do szkoły i niby fajnie bo chętnie została, o 9 miała jeść śniadanie z dziećmi , potem o 11.45 obiad . Wypakowałyśmy jej przybory do szafeczki i fajnie było,tylko mi łzy w oczach stawały
A kiedy mama poszła odprowadzić Wiktorię na tą 11.35 to zastała Julkę zapłakaną przed szkołą bo właśnie wracali z placu zabaw gdzie jej sie nie podobało więc chciała uciekać ,otwierała furtkę a pani zamykała co skończyło się tym że pani przycięła jej rączkę w tej furtce podobno.Płacz był niesamowity ,a ona jak płacze to zaraz ją dusi (chyba tarczyca). Prosiła by pani dała jej pić ale ta nie posłuchała. Łapały ją i pani i szatniarka i ledwo dały sobie z nią radę bo ona krzyczała że chce do mamy. A kiedy mama ją zobaczyła to właśnie już było po wszystkim i szykowali się do wejścia do szkoły by iść na obiad. A Julka jak ją zobaczyła to przykleiła się jej do nogi i okropnie płakała że ją rączka boli.Pani powiedziała że tak przez cały dzień to grzeczna była ..Skończyło się tak że mama zabrała ją ze szkoły , poszła tylko do szatni po jej rzeczy no i do klasy po plecak ,a Jula nie chciała wejść do sali bo bała się że już tam ją na siłę zostawi,nie chciała uwierzyć że ją zabiera. Ale weszła jakoś tyle,że ruszyła z plecakiem do szafki i chciała zabrać swoje rzeczy , a kiedy mama powiedziała jej że one zostają to rzuciła plecak i powiedziała że w takim razie plecaka też nie bierze..
A na pytanie dlaczego uciekała ze szkoły odpowiedziała że chciała pisać literki i malować a nie tylko się bawić . A pani straszyła ich że jak się nie uspokoją to będą pisać a ona właśnie chciała i zdenerwowała się gdy pani powiedziała że jednak nie będą pisać i wzięła ich na plac zabaw . I nie bawiła się tam podobno z tego co ona mówi - siedziała na koszu na śmieci
To pani chciała dac im pierwszy dzień luźny a Julcia nie mogła sie doczekać kiedy będą w książkach coś robić ,całe wakacje mnie zamęczała że chce tam pisać a tu jej kazali cały dzień się bawić.
Super,że weekend teraz to trochę ochłonie,bo nie wiem jak by poszła znów do szkoły...

02-09-2011 18:15:40 1 komentarz
Oto dzis ten wielki dzien w ktorym Julka poraz pierwszy przestapila prog szkoly jako uczennica.
Na poczatku byly przemowienia na sali gimnastycznej ,Julka gadala z kolega i Wiktoria i jej kolezanka
Potem spotkanie w klasie - okazalo sie ze na szczescie Julka bedzie miala nowa pania ktora wydaje sie spokojna i fajna na razie nie zapeszajmy Julka siedziala z chopcami w lawce jest ich 18 a dziewczynek 10 ale jej to nie przeszkadza bo ona jest chlopaczara
Jutro zobaczymy jak to bedzie bo trzeba wstac na 8 isc do szkoly,a Wiktoria na 11 wiec ciekawe jak Julcia wstanie a dzien raczej luzny jeszcze beda mieli - przydzial szafeczki i miejsca w szatni. Hm jak my to wszystko zmiescimy do tego regaliku nie mam pojecia
Takze do jutra ...

01-09-2011 18:42:14 0 komentarzy
Jednak na odpust nie pojechaliśmy bo pogoda brzydka zimno i w ogóle..a i auta nie mamy przecież chociaż ojciec by nam pożyczył gdybyśmy chcieli.
A nie tylko u nas okropna pogoda w kraju spadł śnieg który teraz dotarł do nas jest bielutko
Ale bez sensacji większych nie to co na śląsku pozrywane linie i mnóstwo ludzi bez prądu...

03-05-2011 22:28:27 0 komentarzy
I od razu porażka..mąż autem do pracy pojechał i zgubił kluczyki..chciał bym mu zawiozła zapasowe do Warszawy lecz nie zdążyłabym na pociag, więc miał sam przyjechać tu do domu na 22 i wziąć kluczyki i jechać z powrotem po samochód a wróciłby w nocy..
A tu kolejna niespodzianka odwołali pociąg którym miał przyjechać i musiałby czekać 2 godziny na następny , dojechał więc do Otwocka i miałam tam autobusem dojechać z kluczykami ale okazało się że nie ma już o 20 autobusów od nas eh tak się nie układało nam ..
A z Otwocka zabrał go znajomy i przywiózł w rezultacie zostaliśmy bez samochodu a jutro tj.3 mieliśmy na odpust jechać...

03-05-2011 00:57:43 0 komentarzy
Niedziela zleciała nie wiadomo kiedy jak zwykle gdy nic się nie robi to czas szybko leci. Julka ciągle kłóci się ze swoją ciocią o huśtawkę obie chcą się huśtać a jak któraś przyjdzie do domu to przychodzi i druga żadna nie chce sama na podwórku być. Oj co ja się z nią mam jakiś zły dzień miała ciągle ryczy o cokolwiek kłócą się nie do wytrzymania . A teraz wymyśliła sobie że głowę w umywalce będzie myć

01-05-2011 20:12:26 0 komentarzy
Byliśmy na wsi właśnie wróciliśmy dalej działamy w sadku super już jest tak zielono widać że porzeczki będą już nawet
Julka pomagała konewką swoją podlewała a namęczyliśmy się okrutnie
Teraz lecimy ognisko rozpalić bo Julka męczy że kiełbachę chce może przy okazji coś się wypije

30-04-2011 19:32:05 0 komentarzy
Dzień prawie zleciał a ja nic nic zrobiłam aż wstyd .. wstałam o 11 i poszłam na tarasik bo Majunia nas odwiedziła no i dostałam ją na ręce i tyle ją trzymałam że mnie bolały okrutnie taka ciężka kluska z niej potem poszli na jedzonko do domku bo tatuś wrócił i zaraz listonosz z truskawkami przyjechał jupi całe i zdrowe są potem pojechałam do sklepu kupiłam huśtawkę i haki ale okazało się że dziś jak na złość mąż późno przyjedzie do domu więc nie zaczepi pewnie a teraz lecę może jeszcze pobuszujemy w ogródku bo nie dałam rady jeszcze całkowicie uporządkować a truskawy czekają na posadzenie Jutro na wsi pewnie też swoje posadzimy

29-04-2011 17:35:16 0 komentarzy
I oto dziś o 18 się odbyło Są więc trzy klasy zerowe w szkole i pięciolatki są w każdej z tych klas po ok.9 osób a klasy są 25 osobowe. Julka na 20 pozycji na razie gdzyż migracje się zaczęły od razu rodzice zaczęli się zamieniać między klasami..
Książki wybrane kosztują 125 zł. płatne do 1 czerwca .Nauczycielki sa dwie i trwa rekrutacja na 3 etat
Szkoda ze pomieszali dzieci 5 i 5 letnie...a do tego nie znam nikogo kto z Julką będzie chodził no poza jednym 6 cio letnim chłopcem, ale jeszcze wiele się zmieni skoro tyle rodziców przepisuje do innej klasy swoje pociechy więc nie wiadomo jak ostatecznie będzie to wyglądało..

29-04-2011 00:53:04 0 komentarzy
Dziś piękna pogoda więc na podwórku sprzątanko dalej szykujemy miejsce na truskawy i maliny no i poprzesadzałam wszystkie kwiaty swoje w nową ziemię . Aż chce się coś robić jak widać wiosnę i ładną pogodę
Jutro zebranie dla rodziców dzieci do klasy 0 hm ciekawe co wymyślili tym razem może już książki wybrali,albo klasy już skompletowali ?

27-04-2011 22:30:07 0 komentarzy
Fajnie było w Święta bo więcej czasu z mężem spędziłam nareszcie i poczułam się jak za dawnych czasów milusio było
W pierwszy dzień świąt w domu i w kościele byliśmy z mężem,a w drugi dzień po śniadaniu na wieś,potem do Tomka i jego świeżo poślubionej wybranki serca i po drodze do domu na Bocian i fajnie było pogadaliśmy sobie z Gosią
Fajnie było ale jak zwykle za szybko minęło a do tego tak krótko byliśmy u dziewczyn a jeszcze krócej u teściów by zdążyć do wszystkich .

27-04-2011 00:54:24 0 komentarzy
Nie było mnie tu już kilka dni ale nie mam czasu jakoś,a jak mam czas to już w nocy to siły brak...W środę jak dywan uprałam to takich boleści ręki dostałam że nie dałam już rady na kompa siąść musiałam w jednym położeniu rękę trzymać i nie ruszać nią , mąż musiał łóżka pościelić bo ja płakałam z bólu. I po 20 zasnęłam.
Potem w czwartek wiadomo trochę sprzątania i do kościoła, dziś to samo a do tego zakupy . Jutro też zamieszanie bo jedzonko trzeba szykować . Hm na forum zawitam chyba dopiero po świętach

22-04-2011 21:51:23 0 komentarzy
Byłam właśnie u fryzjerki i nawet zadowolona jestem całkowicie odmieniona ale wszystkim się podoba znaczy córci,mamie i braciom więc nie jest źle ciekawe co mężuś powie
A teraz na dworek trzeba iść posiedzieć póki ciepło i wracać za porządki świąteczne się brać

18-04-2011 15:32:57 0 komentarzy
Weekend minął pod znakiem zakupów świątecznych
W sobotę byliśmy niby krew oddać a nie dotrwaliśmy bo kolejka ogromna była pojechaliśmy więc i z mamą płaszczyki sobie kupiłyśmy i spódniczki na święta jak znalazł będą potem do Carrefoura i McDonalda wybraliśmy się
W niedzielę zaś pojechaliśmy do Tesco i na wieś zobaczyć jak nasze drzewka rosną i super listki duże mają a te co nie mają jeszcze to chociaż widać że coś zaczyna rosnąć Julka się cieszy że owocki będzie miała
A my domek zwiedziliśmy raz jeszcze bo myślimy nad remontem i przymierzamy się

18-04-2011 15:29:31 0 komentarzy
Dziś byłam z Julką po Wiktorię w szkole kupiłyśmy po drodze bieżnik świąteczny Byłyśmy na placu zabaw. Wróciłyśmy w samą porę bo akurat ze szpitala wróciły nasze panie Widziałam małą jaka słodka kruszynka z niej kochane maleństwo
Na 19 poszliśmy na drogę krzyżową ulicami naszej miejscowości Pięknie było ale Jula narzekała że głodna itp.ale jakoś przeżyła
Jutro jadę po raz pierwszy krew oddać cały czas o tym myślę

15-04-2011 22:42:41 0 komentarzy
Tego oto dnia na świat wreszcie przyszła choć długo kazała na siebie czekać moja siostra cioteczna Majka Środa wiec fajnie bo w piątek będzie już w domku a ja nie mogę sie doczekać kiedy ją zobaczę tak dawno nie widziałam maleństwa żadnego
I tegoż samego dnia byli narzeczeni na wesele prosić kawkę wypili i pojechali

15-04-2011 00:35:54 0 komentarzy
Znów tydzień minął niebawem weekend. Mało czasu na kompie pędzam i widać bo na moim pamiętniku kurz trzeba przetrzeć czas tak szybko zleciał co raz mniej do świąt a ja nie zrobiłam porządków jeszcze Jutro po siostrę do szkoły raczej pójdę bo mama z babcią do lekarza.Weekend to wiadomo nie ma roboty poniedziałek fryzjer,wtorek zakupy a gdzie sprzątanie sama nie wiem a muszę się wziąć wreszcie

15-04-2011 00:33:04 0 komentarzy
W sobotę nareszcie kupiłam kilka drzewek za późno się wybrałam więc nie kupiłam wszystkiego co chciałam , ale zawsze coś a i Camelie dwie sobie kupiłam ale się cieszę pojechaliśmy posadzić drzewka na wieś . Kiedy wróciliśmy rozpaliliśmy ognisko i posiedzieliśmy do północy.
W niedzielę na 12 do kościoła wybraliśmy się z mężem a potem zabraliśmy Julkę do McDonalda i przy okazji zwiedziliśmy nowo otwartą galerię i do Carrefoura zaszliśmy
A dziś poniedziałek poszłam do szkoły i przedszkola- zawiadomiłam że rezygnuję i mam z głowy ,a w szkole kazali czekać na tel.z informacją o zebraniu . Na razie więc spokój ze szkołą . Posiedzieliśmy na dworku bo ciepluśko dziś było mam nadzieję że jutro też tak będzie gdyż chciałabym tak bez latania nigdzie posiedzieć sobie z herbatką i książką

04-04-2011 22:36:51 0 komentarzy
Dziś podobno wezwali mnie do szkoły więc poszłam i powiedzieli mi że Julka dostała się do szkoły jest 71 osób razem 5 i 6 cio latków, będą mieszana klasy . No zobaczymy co ma być to będzie
Ciepło dziś ładnie było i Julka na dworku posiedziała już nie ma gorączki nareszcie, ale płacz był bo drzaga weszła jej w udo i bała sie dać wyciągnąć. I chciała żebym ja z nią siedziała na dworku na dworzu zjedliśmy obiad
i musiałam iść o 16 gdzyż dziś ostatni dzień rekolekcji .
Dzień dzisiejszy uważam za udany
Ale Julka dopiero co obudziła sie i płakała bo kaszel ją męczył bo prawdopodobnie wyschło jej gardło.Ale teraz cisza.

30-03-2011 23:00:36 1 komentarz
Byłam z Julką u naszej doktorki z nadzieją że ona coś nam pomoże bo nadal utrzymuje sie gorączka i katar kaszel. Ale nic oczywiście kiedy tylko wspomniałam że brzuszek ją bolał to ta stwierdziła że to infekcja dróg pokarmowych gdyż dużo dzieci na to choruje i przepisała tylko Enterol lub jakiś zamiennik i odprawiła nas...Czyli wizyta bezowocna. Stoimy nadal w miejscu .Teraz śpi i wydaje sie że lepiej jej nie ma gorączki i nie kaszle .
A i dziś Julka uparła się i nie dała się zbadać mimo że pani doktor tak się starała naklejki dała i pachnącą zawieszkę i zabawkę pokazała wszystko na nic. Troszkę ją zmusiłam i zadarłam bluzkę i udało się a i buziaka roztworzyła kiedy zobaczyła że bez patyka tylko żwiatełkiem świeci całe szczęście bo patykiem na pewno by nie dała po ostatnich wrazeniach nie dziwię się jej biedulka.

30-03-2011 00:50:59 1 komentarz
Myślałam że Julce przejdzie już jednak nie niestety gorączka dalej się utrzymuje a dziś nawet jeszcze się zwiększyła . Teraz jakoś nie kaszle dobrze że chociaż sobie pośpi biedna. Jutro idę znów do lekarza bo co tu robić szkoda jej że tak sie męczy katar kaszel i ta gorączka nie wiadomo z czego i czemu tak długo się trzyma to już pięć dni..

28-03-2011 22:54:21 0 komentarzy
Dziś poleciałam z podaniem do przedszkola a tam popsuli mi humor,nie potrzebnie wczoraj ze szkoły dzwonili powiedziałam ze rezygnuję.Teraz w przedszkolu trzeba będzie sporo bulić..
Poszłam też do szkoły odkręcić wszystko ale za późno po dość długiej rozmowie dopisali Julkę na listę rezerwową i znów po wszystkich rodzicach mają dzwonić czy ktoś nie zrezygnuje...eh tak se polepszyłam....
Po południu jeszcze lekarza zaliczyłam z Julką bo gorączkę miała 38,7 a tu weekend przed nami . Dostała syropek tylko Elofen. Zobaczymy mam nadzieję ze owy syrop w połączeniu ze środkiem przeciw gorączce pomoże.

25-03-2011 17:29:15 0 komentarzy
Bardzo chętnie Julka chodzi teraz na dworek kiedy co raz cieplej się robi niestety wiatr jest więc zimnawo jeszcze jednak. A ona w sweterku ganiała i dorobiła się ...miała katar już ze trzy dni a dziś doszedł do tego kaszel i wieczorem zasnęła a obudziła się z gorączką 37,7 .
Odwiedziłyśmy naszą Dziunię brzusio jej się już znudził biedna męczy się lata i sprząta żeby tylko szybciej urodzić a mała uparta siedzi i na nic te porządki Kończy się jej zwolnienie dlatego tak sie spieszy a i odchować chciała małą żeby w Święta już kumata była bardziej mam nadzieję że urodzi w najbliższych dniach 3mam kciuki za nią i za moją małą chrześnicę

23-03-2011 22:46:02 0 komentarzy
Dziś pogoda ładniejsza więc Julka wreszcie ruszyła sie na dwór.Sama się ubrała wyszła i przy okazji poszła prababcię odwiedzić w sąsiednim domu.
Posiedzieliśmy sobie na dworku z moją mamą i babcią przy kawie i herbatce mam nadzieję że codziennie będzie można tak posiedzieć od dziś Oby pogoda sie utrzymała

22-03-2011 16:42:43 0 komentarzy
Pogoda dalej się nie zmienia niestety choć dziś troszkę cieplej.Ale nie chciało nam się wyjść z domu po tym jak wczoraj przemarzliśmy
Hm mój mężuś jutro do pracy po 10 dniach wolnego a ja tak się przyzwyczaiłam że on w domu że nie wiem ale trudno będzie odwyknąć i przestawić się znów że wracać będzie późno

20-03-2011 20:22:29 0 komentarzy
Dziś ruszyłam z mężem na bazarek myślałam że może już będą w sprzedaży drzewka owocowe bo chciałabym jeszcze dokupić Pojechaliśmy na wieś trzy godziny na dworzu spędziliśmy żeby posadzić drzewka które mamy. Mam nadzieję że urosną Wróciliśmy ogarnęłam domek i zasiadłam na forum bo moja mała rodzinka śpi

20-03-2011 00:25:03 0 komentarzy
Dziś po raz pierwszy poszłam na zebranie dla rodziców dzieci 5 i 6 letnich poszedł mąż ze mną było mnóstwo ludzi ledwie się zmieściliśmy na świetlicy . Oczywiście tak jak zapowiedzieli nie ma miejsca na taką ilość dzieci skoro muszą wziąć i sześcioletnie i pięcio jako zerówka tak jakby. Więc część dzieci do przedszkola musi chodzić .Tak myślę że jutro zapiszę Julkę dobrowolnie do tego przedszkola i już nie ma co się kłócić z ludzmi. A i boję sie że do 6 latków ją dołączą bo była taka propozycja skoro 3 dzieci jest za dużo a właśnie w 6 latkach o troje za mało więc jak znalazł będą 4 grupy po 25 osób a reszta do przedszkola ..

16-03-2011 23:49:42 0 komentarzy
Dziś byliśmy u teściów cieplutko było więc większość czasu na podwórku spędziliśmy Troszkę przekopaliśmy ziemi bo planujemy krzewy i drzewka owocowe posadzić A mąż się rozmarzył jakby dom przebudować by mieszkać w nim,bo od kilku lat stoi pusty,a pięknie by wyglądał po tych przeróbkach fajnie by było gdyby to w innym miejscu stał...
Także dzień miło spędziliśmy Julka też świetnie się bawiła Oby pogoda się utrzymała już

14-03-2011 21:43:56 0 komentarzy
Kiedy dziś zadzwoniłam by dowiedzieć się jak moje dziecię zasnęło i jaki dziś humor ma okazało się że nie ma jej gdyż poszła króliki oglądać tata powiedział że trochę marudziła ale zasnęła z Wiktorią i swoją babcią
Wróciła troszkę dzika do domu ale stwierdziła że fajnie było ale w domu lepiej
Po drodze odpinała się z pasów ledwie ruszyli i klękała na fotelik i wyglądała przez tylnią szybę , tak więc babcia musiała siąść z nimi z tyłu i Julka opierając się o jej ramię usnęła a obudziła się 3 km.od domu
Nie lubi kurczę podróżować autem a było to 180 km.w jedną stronę. nie wiem jak to będzie jak nad morze pojedziemy bo te ze 300km do pokonania na raz. A najgorsze są powroty dla niej. Znów trzeba będzie skoro świt wyruszyć by na śpiąco do auta ją wsadzić zobaczymy jeszcze może się jej odmieni do tego czasu.

13-03-2011 23:55:47 0 komentarzy
Moja córcia w sobotę wyjechała ze swoimi dziadkami i ciocią Wiktorią do rodziny pod Białymstokiem Bałam się najbardziej jak zaśnie beze mnie do tej pory tylko raz musiała zasnąć sama jak na weselu byliśmy,a teraz dodatkowo nie dość że bez mamy to jeszcze w obcym domu bo była tam tylko kiedy miała roczek . A dziadkowie byli u nas co prawda,ale nie pamięta ich.
Ale kiedy zadzwoniłam to ociągała sie żeby ze mną pogadać nawet,opowiedziała tylko jakie zabawki są i pa mamo i tyle . mama mówi że marudziła trochę po drodze że nie chce tak daleko jechać ale naburmuszyła się i zasnęła obudzili ją na miejscu więc przetarła tylko oczy i ucieszona była

13-03-2011 23:49:02 0 komentarzy
Dziś odwiedziła mnie wreszcie moja koleżanka z czasów gimnazjum Basia nie widziałam jej od ich wesela a przyjechała z 11 miesięczną córeczką którą po raz pierwszy widziałam Julce się podobała ale jak zaczęła marudzić bo śpiąca była to Julka stwierdziła że fajna jest ale jęcząca
A Pan Mąż dziś w domu i jeszcze cały przyszły tydzień będzie i już zaczął narzekać eh...
Do kościoła się wybraliśmy ale Julka najęczała się niesamowicie gdyż stwierdziła że głodna jest. Ale jakoś ją przetrzymaliśmy bo krótko było bez mszy.
A teraz Pan Mąż śpi Julka jak zwykle u wujaszka a ja mam chwilę by na forum pobuszować

11-03-2011 20:48:48 0 komentarzy
Dziś znów późno wstałam gdyż do 2 w nocy czytałam więc o 10 wstałam posprzątałam pokoik i zaglądnęłam na forum,ale Julka nie bardzo mi dała posiedzieć bo bajkę chciała oglądać. Potem zakupy , troszkę na forum zajrzałam coś tam od siebie napisałam i trzeba do kościoła się szykować bo dziś Środa Popielcowa. Tak więc choć ciężko trzeba sie rozstać z forum. Wieczorkiem znów zajrzę może dziewczynki coś napiszą to sobie poczytam . także papa

09-03-2011 17:04:16 0 komentarzy
Dostałam od meża tulipanka tak jak wszystkie kobiety w domu Julka szczęśliwa bawiła sie przekręcała je w wazonie i przestawiała po całej ławie jeżdziła wazonem
A jak wróciłam ze sklepu Julka bawiła sie zabawką wygraną na tu forum Super bardzo się jej podoba
Dziękujemy

09-03-2011 16:57:50 0 komentarzy
A pan mąż już od godziny w domu nic dziwnego bo już o 4 nad ranem do pracy wyruszył .A teraz sobie poszedł spać a córcia moja siedzi u wujaszka i przygląda się jak on gra A mamuśka na forum
Dziś leniwa jestem nawet nie poszłam do sklepu dobrze że mam mamę co gania po swoją córkę do szkoły więc i na zakupy robi po drodze To ją można czasem wykorzystać

07-03-2011 16:55:26 0 komentarzy
Tym razem weekend spędzamy spokojnie bez żadnych wyjazdów itp. siedzimy w domu,dla odmiany maż na komputerze a ja dopiero teraz się dostałam A za chwilę muszę znów się rozstać z kompem gdyż Julka śpi to my z mężem mamy czas dla siebie,wypijemy sobie szampana obejrzymy jakiś film Nareszcie bo rzadko zdarza się nam w spokoju spędzić wieczór bo mąż zasypia...

05-02-2011 23:00:04 0 komentarzy
Na forum jakos dzis pustki nie ma z kim poplotkowac nawet a sama do siebie nie bede przeciez pisac. Julka własnie slucha muzyki a ja troszke sie nudze.
Maz wraca dzis wczesniej bo po 19 wiec jesze troszke i bede go miec w domku.
Trzeba odejsc od kompa bo tu jeszcze troche sprzatania zostalo to lece pa.

03-02-2011 16:13:17 0 komentarzy
Po raz kolejny przekonałam się że dla mnie trzynasty to szczęśliwy dzień.
To właśnie dziś trzynastego wygrałyśmy pieska na tym forum.Julka nie może sie doczekać kiedy go dostanie,co chwila się mnie pyta kiedy listonosz przyjdzie.Szykuje już inne pieski pluszowe.Tak więc nasz nowy domownik ma już czekającą na niego mamę i tatę Będzie rodzinka w komplecie
Ale się cieszę bardzo

13-12-2010 23:35:53 0 komentarzy