A i jeszcze coś. jak nie chodzil do przedszkola to wymyslilam,że bedziemy jedli na zawody.kto wygrał, ten rysował na swojej kartce przypiętej na lodowce uśmiech

kto mial więcej uśmiechów w tygodniu ten wygrywał

wygrany wymyslał co mamy wspólnie zrobić. ja to z reguły musialm bawić sie w warsztat samochodowy

albo w autostradę

Świetny pomysł i zaproponowałam go paniom w przedszkolu (nie naruszając twoich praw autorskich motylku

), bo w grupie mojej Emilki dużo tych niejadków, ale były nastawione bardzo sceptycznie. W domu Emilka je niby normalnie, to znaczy gotujemy jej to co lubi (np. pomidorową z makaronem), ale przy badaniach nie miała żadnych niedoborów, więc raczej niczego jej nie brakowało.