I znowu powtórka z rozrywki.
Wyobraźcie sobie, że we wtorek niania mojego synka zadzwoniła i poinformowała mnie że znalala sobie nową prace. Poinformowała mnie nie doś że telefonicznie, to jeszcze o 21. Byłam wsciekła. Umowa była inna!!!
Z racji doświadczzenia miała 1000 miesięcznie, ale miałam miec gwarancję opieki do konca przyszlego roku, a tutaj nawet miesiąc nie minął, a ona mówi mi good by...
Miała siedziec do wtorku 15.09, a disiaj rano powiedziała mi że dzisiaj jest ostatni dzień. No powiedzcie mi jak w ciagu 3 dni mozna znaleźć nowa opiekunke - jeszcze w dodatku mieszkając na wsi???
No po prostu trzeba sie mna urodzić żeby miec w zyciu tyle "szczescia". W ciagu 4 miesięcy, to jest już moje 3 szukanie opiekunki dla dziecka. A mój synek jest w tym wszystkim najbardziej pokrzywdzony...
Juz sama nie wiem w jaki sposób mam się zabezpieczyc przed podobna sytuacją?