no tak jakaś tam jest ale i tak go chyba nie puszczę bo on zawsze gorszy po wakacjach przyjeżdza a nie mam ochoty znów tego przechodzić... Całkiem inne zasady wychowawcze...
A ja jutro sie zabieram za wypieki, ajuz w przyszłym tygodniu mnie nie ominie ta niewatpliwa przyjemność, bo imieniny sie zbliżajaą, a w pracy mam samych łakomczuszków, więc kupnym i jednym egzemplarzem się nie wymigam
No i dużo się nie pomyliłam..." Wychodzimy z inicjatywą, żeby wziąć KUbę na tydzień na wakacje" EH a ja na to NIE!!! Rozkapryszą i oddadzą a ja będę sama z problemem... Jak by tacy byli to by nas odwiedzili raz na jakiś czas a nie nagle sobie przypomnieli o dziecku...Ale smutno mi bo zasłużył na wakacje...