Słuchajcie dziewczyny. Aż mnie zmroziło wczoraj, jak poszłam na spacer z młodym po obiadku. I tak idę sobie drogą wyjazdową od nas z domu do ulicy, az tu patrze, a droga pełznie sobie wąż. Ot taki brazowy,. nawet nie długi - ja wiem 30-50cm. Stanęłam jak wryta

Oczywiście młodego zaraz dałam dziadkowi na ręce, a sama jego rowerkiem zaczęłam weża "dopadać". Na szczeście udało sie go zabić, bo był nie duży, i nie była to żmija, ale zwykły zaskroniec, ale ochydne wrażenie zostało...
No gdzie koło domu wąż? Jeszcze zrozumiałabym gdybym mieszkała w szczerym polu, ale wszędzie w około dom, koło domu...