i zażucono mi, że szykanuję synka.
A czemu? A no dlatego, że wkładam synka do kojca. Ja tak nie uważam. Owszem kojca używam, ale z rozsądkiem, synka kładę do kojca tylko wówczas gdy chcę coś zrobić w kuchni, iść do WC,czy choćby umyć ręce, a kojec to jest jedyne miejsce w domu, gdzie mogę zostawić synka, i mam pewność że dziecku nic nie grozi. Zatem sytuacji takich jest w ciągu dnia zaledwie 4-5, a mały w kojcu spędza jednorazowo nie więcej jak 10-15 min. Synek własnie szlifuje swoje nowonabyte umiejętnosci chpdzenia, i trzeba go mieć non stop na oku, a ja również potrzebuję czasami chwilki dla siebie - ot choćby gdy idę za potrzebą.
Powiedzcie, czy wy też tak uważacie, że kojec to więzienie dla dziecka? Czy wy również podzielacie zdanie ojej koleżanki, która nie toleruje kojca w domu?
WItaj

Pamiętaj że to Twoje dziecko a nie Twej koleżanki to raz.
Dwa po to kojec wymyślono aby nam mamą było łatwiej prawda?
Koleżance nie muszą się podobać Twe czyny , najważniesza jesteś TY i synek.