Ja rodziłam w szpitalu na Dyrekcyjnej, ale rok temu i muszę przyznać, że nawet chyba w najgorszych wyobrażeniach nie sądziłam, że tak będzie. Spędziłam w tym szpitalu niemal 5 miesięcy z powodu zagrożonej ciąży i zdecydowałam się tam rodzic ze względu na (podobno, tak zapewniają) najlepiej wyposażony oddział dla noworodków. Na porodówce Panie położne były opryskliwe, nie chciały podchodzić kiedy się je prosiło, nie mówiąc o tym, żeby zawołały lekarza. Z łóżka nie mogłam wstawać. Pomijam, że przy porodzie nie było mowy o obecności męża, ponieważ jak się okazało wymagana byłą zgoda profesora - kierownika kliniki i sala do porodów rodzinnych była zajęta przez 3 dni przez te same dziewczyny. Absurd. Po porodzie przewieźli mnie na salę , w której były 4 łóżka - żeby przejść przez salę musiałyśmy wsuwać wózki z dziećmi pod łóżka bo inaczej się nie dało, a o ustawieniu krzeseł obok łóżek nie było mowy. Oczywiście duszno i klaustrofobicznie

Po kilku godzinach od porodu chciałam iść do toalety jednak żadna z położnych nie chciała mnie tam zaprowadzić więc poszłam sama i zemdlałam, oczywiście to mi się oberwało. Odradzam szpital na dyrekcyjnej

mam nadzieję, że 2 dziecko będę mogła urodzić w bardziej ludzkich warunkach w innym szpitalu.
P.S. nie ma tam znieczulenia i bez pytania nacinają krocze, bez pytania też podłączyli mi kroplówkę z oksytocyną.