

a jak któraś z cioć sypała tym co ja źle robię to mój miły od razu stawał po mojej stronie. I tak bez ich rad dałam se radę a jak jakiejś potrzebowałam to sama się zgłaszałam



mi się akurat nudziło w wakacje pościągałam sobie z internetu ksiażki te nowsze wydane po 2005r.i przeczytałam cały internet (ale to tylko z nudów nie dla wiedzy) xD i jak ktoś do mnie sapał że coś źle robie to zaczynałam się "wymądrzać" tymi całymi mądrościam od siedmiu boleścii i zawsze się zatykali i już dalej nie dyskutowali... ale czytając te książki internet gazety to wszędzie co innego piszą... więc mojego synka wychowuje według swojej intuicji z malą pomocą tych całych artukułów
