Ja chrzciny miałam jedne w miesiąc po urodzeniu czyli we wrześniu. Organizowała moja mama u siebie. No i standard, obiadek, kawka, tort, ciasto, sałatki... i po kilku godzinach każdy się porozjeżdżał.
Teraz robiliśmy w styczniu. Teściowa zaofiarowała się że u niej będzie, ja nawet obiadu nie chciałam robić, a więc i obiadem ona się zajęła

Potem torcik ciasto kawka... Łącznie wszystko trwało jakieś 5 godzin( z kościołem

)
W lokalu jest fajnie, właśnie ja chciałam zrobić, ale w domu jest inna atmosfera... I tak zrobisz jak uważasz, ale ja nie robiłabym w święta

Mojej siostry mała miała w święta Bożego Narodzenia. Koszmar! Pełno ludzi, urobiła się przy jedzeniu jak głupia a goście dopiero grubo po północy się rozjechali... No ale to też zalezy od rodziny i zaproszonych gości