Zgadza się z chodzikiem z umiarem i nic na siłę on ma tylko wspomagać nie uczyć.
Mój synek sporadycznie chodził w chodziku i nie ma żadnych problemów z tym związanych a śmigał jak torpeda aż moja mama się dziwiła bo chodził w nim sporadycznie czyli tylko jak byli u nich.
Siostrzenica też bardzo wcześnie zaczynała chodzić lecz ona nie chciała raczkować :p ten etap przeskoczyła i ma problemy z nóżkami ale to nie przez chodzik tylko u niej jest to że za szybko rosła i dlatego ją ciągle bolały ale ma proste.
U mnie chodzik to był bardziej stosowany jak pchacz bo synek prawie w ogóle w nim nie siedział