A ja nawet bym nie chciała być dla kogoś tą "mamą" czy "babcią" wolałabym żeby mi mówiła po imieniu i nie wstydziła się

No własnie"... i nie wstydziła się..."
To jest podstawa. Na wszystko potrzeba czasu, na poznanie sie, na przywyczajenie do nowych obowiązków i sytuacji. A nie dość że człowiek ma metlik w głowie po slubie, to tu nagle do całkiem obcych ludzi wymaga się aby mówic mama, tata.
Jak mój brat sie żenił, to mama powiedziała bratowej, żeby ta mówiła do niej jak chce. ona sama, jakos po miesiącu zaczeła nazywac ją mamą.
Myśle, że nie powinno się do niczego zmuszać, tylko pozostawic rzeczy samym sobie, a jak człowiek dojrzeje do tego, to sam powie bez nacisku to teściów "mama, tata"