eveline To w sumie nie to samo ale naprawdę podobnie...
Mi niestety rzadkie odwiedziny nie pomagają...
Ostatnio jak pojechaliśmy do teściowej na obiad (sama nas zaprosiła i auto po nas wysłała), to jak już dojechaliśmy stwierdziła, że jestem za gruba i nie dała w końcu nic ani mi, ani mężowi, tylko dziecku coś się dostało... Posiedzieliśmy pół godziny i wróciliśmy do domu zjeść kanapki

A wszystko zaczęło się od tego że ojciec mojego męża zmarł pół roku przed ślubem, a my i tak się pobraliśmy... Jak dowiedziała się, że jestem w ciąży nawet patrzeć na mnie nie chciała... Potem wytrzymałam z nią 3 miesiące jak po ślubie z nią zamieszkaliśmy... Bo 2 zaliczyłam szpital i podtrzymanie...
Teraz wynajmujemy domek... Ciasny, nie własny, ale przynajmniej święty spokuj mamy...