Bombelino to rzeczywiście fuks... A nie myślałaś żeby iść na wychowawcze?
Boże, wychowawczy to w moim przypadku marzenie ściętej głowy. Pomimo tak dużego fuksa, moja sytuacja niestety nie była i nadal nie jest tak kolorowa

Na 2miesiące przed porodem ( w ostatnim tygodniu mojego chodzenia do pracy), dowiedziałamsię, że firmę w której pracuje przejmuje znacznie większy kontrachent i nie wiadomo jak to będzie wyglądać. Podczas mojego macierzyńskiego zmieniono całkowicie strukture firmy, wszelkie systemy, programy, więc jak wracałam musiał uczyć się wszystkiego od nowa. Z zeszłego roku miałam zaległych 20 dni urlopu i 26 dni bierzącego, więc w/g obliczeń do pracy powinnam była wrócić, aj synek miałmieć jakieś 7-8 m-cy, a nie 6. Ale niestety będąc jeszcze na macierzyńskim szefowa dzwoniła, że muszę wracać. Z racji, że sytuacja w pracy niepewna, bo nie wiadomo czy zamykać będą, czy jakieś zwolnienia któymi ciągle starszyli nie bardzo miałam pole maneweru. Całkowicie zostałam postawiona do pionu po pewnej rozmowie tel. z szefową, która powiedziała, że jeśli nie wrócę do pracy zaraz po zaległym urlopie (więc zaledwie 20 dni), to znazy, że jestem niedyspozycyjna i nie można na mnie liczyć jako na pracownika - co znaczy - jak będą zwolnienia - to jesteś I do odstrzału. Siłą rzeczy z bólem w sercu i ściniętym gardłem poszłam 20.10.08 do pracy, i tak chodzę do dzisiaj. Niestety dalej nie wiemy co z zakładem, a 26 dni urlopu z 2008r wybrałam w kwietniu.
Zatem jak same widzicie, niby fuks - ale nie wszędzie. Niby szefowa ok -ale nie do końca. Niby wychowawczy przysługuje - ale niewszystkim